Nałogi powiązane z tworzeniem

Alkoholizm i inne używki

Kiedyś słyszałem, że większość laureatów Pulitzera to alkoholicy. Miałem potem teorię, że nałóg jest powiązany z brakiem anonimowości i upublicznianiem swoich dzieł. Raczej się myliłem, gdyż znałem pewnego polonistę z liceum, który często popijał. Pomyślałem nałogi są związane jest z literaturą, co by było pokrewne z faktem że Jacek Kaczmarski, mój ulubiony poeta – piosenkarz, był alkoholikiem, a nawet seksoholikiem.

Pewien psycholog powiedział J. Kaczmarskiemu, że jego alkoholizm wiąże się z silną wrażliwością twórcy, co sam Kaczmarski uznał za spore uproszczenie. Znani są także liczni artyści co nie wpadli w alkoholizm… dlatego mam inną tezę:

Literaci często są nałogowcami gdyż literatura i scenopisarstwo są powiązane z przeinaczaniem rzeczywistości (nie da się być jej skrajnie wierny), czyli niemal kłamaniem. A niemal każdy psychiatra i narkoman na odwyku wie, że to nałogowiec najlepiej kłamie.

A może tym razem też się mylę i zbyt upraszczam?

Popularność

Kilka dni temu powiedziałem koleżance z pracy, że najgorsze w byciu artystą jest lęk przed brakiem pomysłów, ale czy siebie nie okłamuję? Od ostatniego wydania albumu minęło pięć dni i… jestem oszołomiony!

Ten album miał być moim pierwszym sukcesem sprzedaży. Myślałem, że dźwięki które uzyskałem są mało irytujące i wszyscy się nimi zachwycą. Skończyło się na tym, że każdy wysłuchuje fragmentu pierwszego utworu i ucieka…

… a ja wiem, że nie jestem w stanie schlebiać gustom – nie jestem z zawodu muzykiem (czyli nim nie jestem).

Do tej pory współczułem tym którzy trafiali na moje dźwięki balonów lub elefonii, ale te słodkie wybuchy gumy balonowej?!?

Przyznam się, w ciągu tych czterech lat mojej twórczości byłem lekko zasmucony brakiem zainteresowania moimi dziełami, ale teraz jestem zdołowany…

Tworzenie

I tutaj mam problem natury badawczej – czy bardziej mnie boli brak popularności, czy brak natchnienia? Czy boli mnie to, że nie mam pomysłu „zaszokowania słuchacza”, czy to że nie mam z kim podzielić się swym „talentem”.

Od tworzenia byłem uzależniony od zawsze – jak nie tworzyłem (a były to bardzo długie okresy czasu – tworzenie w moim domu było niemal pogardzane) to się mój umysł nudził – a wtedy robił twórcze idiotyzmy… (raz o tym na blogu już pisałem)…

Ratunek

Napisałem ten post żeby ulżyć nałogowi tworzenia i… już mi lepiej…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Przewiń na górę

Ta strona używa plików cookies / This website use cookie files.
Polityka prywatności   
ZGODA / AGREE