Mimo że „samuraj nie ma celu, tylko ma drogę”, spowolniłem od około miesiąca i kontempluję to, co robię jako artysta. To dopiero cztery lata, a tyle się u Pucha Okrucha się wydarzyło! 128 wpisów na blog (w tym 54 wpisy koncepcyjno-kontemplacyjne). Drugi, nie czytany blog po Angielsku (15 wpisów). 9 małych albumów na bandcamp z coraz bardziej wychwalanymi okładkami. Wynalezienie elephonii. Prekursorskie użycie balonów, gum balonowych, kieliszków i nożyczek do muzyki. Animacja reagująca na dźwięk (Yawrats). Wspólne projekty z Johnem Parkerem (jego strona Wikipedii i dwie małe składanki). Nabycie wysokich umiejętności słuchania całej gamy trudnych stylów. Koncert we Wiedniu…
Popełniłem też błąd, zakładając drugie konto na bandcampie, zaś John uważa, że zbyt szybkie wydawanie albumu to też błąd.
Co mnie spowolniło? Jak wiedzą ci co słyszeli – moja muzyka jest irytująca i wprowadza niepokój. Natomiast, na początku marca tego roku wydałem album oparty na przetworzonych pęknięciach gum balonowych, uderzeń kieliszka i trzaskających nożyczkach… i… po raz pierwszy uwierzyłem w to, że mogę być popularny… meh…
Wcześniej, gdy ktoś na bandcampie trafiał na mój album – czułem się jak zły sadysta – czułem się źle, ale to się zmieniło – „Sounds of confidence” wydawała mi się bardzo lekka dla ucha… nikt jej nie kupił… jedyny sukces w tym albumie widzę taki, że naprawdę się postarałem, że podszedłem do niego profesjonalnie i z samego dzieła jestem zadowolony.
Kilka miesięcy temu napisałem do Johna:
Amy Winehouse wrote:”I write songs about stuff that I can’t really get past personally – and then I write a song about it and I feel better.”
on odpisał:
I learned after a very long time of a mentor, Denzil Hurley, drilling into me to stop thinking about anything being „finished”. I understand now. First of all, anything worthy we have no way of knowing at the time. We can only be perplexed. Second, it is the quality of the journey, or intention, that makes something worthy. But it never arrives. This can be frustrating…
I like that quote from Winehouse. I don’t like her music so much, but I am interested in her life. And Van Gogh’s. I think they felt like they would arrive somewhere and that was the mistake.(…)
Most successful people have an insecurity about themselves. A part of their soul they seek to improve. I think this is the place Amy and Ludwig hoped to arrive to. You list many qualities of your music that you hope to arrive at…
I właśnie tutaj trafiłem – tu, gdzie czuję że „dotarłem do swojego sufitu” umiejętności… Od czasu wydania „Souls of confidence” skomponowałem kilka utworów HonestSSS, ale mam wrażenie że stoję w miejscu lub wręcz się cofam.
W czasie ostatnich kilku dni przypomniało mi się, że na fortepianie (lub elefonii) jestem w stanie grać jedynie kilkanaście minut dziennie – nie mam więc raczej talentu do bycia muzykiem. Chyba że doliczymy do tego bieżące komponowanie w Audacity moich plam dźwiękowych… ale byłem rodziną na koncercie Cezika – on jest dopiero pracowity i zdolny…
Jest jeszcze aspekt pisanin – na filozofię są zbyt mało wysublimowane, a na beletrystykę – zbyt bardzo wysublimowane…
… więc kontempluję dalej – kim jest Puch Okruch?
PS. Dobrze że mam pracę w innym zawodzie

