Nie rozumiem muzyki – część 24 (pacierza też nie)

Mimo, że staram się modlić się tak często jak potrafię (uśredniając: kilka razy na tydzień, wliczając kilkutygodniowe przerwy), to nie rozumiem jak to działa? Jak to jest, że podczas powtarzania formułek, Bóg się zbliża. Trudno by było założyć, że nasłuchuje – raczej prześwietla modlącego. A może czuje odpowiedzialność za osobę która tak przeznacza czas? Może to paciorek jest „wzbudzeniem” duszy niczym środek kontrastowy przed rentgenem?

Tak jak nie rozumiem jak działa pacierz, tak też nie rozumiem co zmienia muzyka? Czy to może to zwracanie się do istot innej przestrzeni? Wzbudza to człowieka – ale czy duszę, czy tylko ciało i psychikę?

Czy słuchanie muzyki daje w tej komunikacji to samo co jej tworzenie?

Czy np. moja „brzydka” muzyka działa na człowieka negatywnie, a „lekka” (jak Disco Polo lub Country) działa pozytywnie? Lub odwrotnie?

Czy po śmierci będziemy za muzykę rozliczani?

Pomimo konkluzji tłumaczących po co może być muzyka (m.in. Próba antropologicznego uzasadnienia muzyki (odp. na n.r.m. cz. 5), Próba zrozumienia muzyki i Próba zrozumienia muzyki (czwarta teza)), nadal nie rozumiem po co jest muzyka i dlaczego tak mnie do niej ciągnie…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Przewiń na górę

Ta strona używa plików cookies / This website use cookie files.
Polityka prywatności   
ZGODA / AGREE